Psychosomatyka – co ma choroba do Twojego sposobu myślenia?

W miniony weekend uczestniczyłam w II części szkolenia Psychosomatyka – wpływ stresu i sposobu myślenia na zdrowie. Przeżyłam mocno – tak samo jak część pierwszą.  Bo poza tym, że otrzymałam kolejną porcję wiedzy psychologicznej, to dzięki elementom warsztatowym, tak samo jak każdy inny uczestnik, uświadomiłam sobie kolejne rzeczy, które kierują moimi zachowaniami i odbijają się bezpośrednio na moim zdrowiu fizycznym.

 

Faktem jest, że na co dzień mamy jakiś sposób myślenia, który nie wziął się znikąd… obciążają nas nasze przeżycia, lęki… nie tylko z resztą nasze, ale też naszych protoplastów… nie od dziś wiadomo, że stres matki wpływa na rozwój mózgu dziecka w jej łonie. Wiadomo też, że małe dziecko reaguje na zachowania swoich rodziców i atmosferę w domu. Poza tym poprzez procesy dziedziczenia pozegentycznego (metylację DNA i inne procesy fizjologiczne, np. tzw. pamięć metaboliczną), kolejne pokolenia są przystosowywane do funkcjonowania w zmieniającym się świecie. Celem każdego organizmu, także ludzkiego, jest przede wszystkim przeżyć. A przeżyć będzie mógł wtedy, kiedy będzie umiał uniknąć, zapobiec lub przetrwać stres, który może go dosłownie zabić. Czysta ewolucja.

*     *     *

Nie rodzimy się jako niezapisana tablica. Jak stwierdziła w 2012 r. wybitna badaczka Nessa Carey, nasze DNA jest jak scenariusz, ale w zależności od reżysera, aktorów i ich zmysłów, nawet identyczny scenariusz może być różnie zrealizowany. (Prof. Jadwiga Jośko-Ochojska, Śląski Uniwersytet Medyczny).

*     *     *

To wszystko ma wpływ na to, jak funkcjonujemy w życiu. Neuroplastyczność naszego „myślacego organu” jest rzeczą dobrze poznaną – nawet to jak się zwracamy do samych siebie powoduje zmiany w mózgu. Stąd już prosta droga do zrozumienia, że nasze zachowania są odzwierciedleniem naszych przeżyć. Ale to nie tylko kwestia głowy. Również ciało reaguje na to, co nas spotyka. I to nie w przypadkowy sposób. Nasze tkanki powstawały kolejno w procesie ewolucji i każda miała i ma nadal jakąś funkcję. Podlegamy procesom ewolucyjnym – pod wpływem stresu funkcje naszych organów mogą zostać wzmocnione lub wygaszone, zmienia się metabolizm, a wszystko po to, żeby zapewnić organizmowi dostosowanie do warunków, w którym przyszło mu żyć, a także uniknąć ewentualnych powtórek takiego stresu w przyszłości i ochronić przed nim swoje potomstwo – powrót do punktu wyjścia – dziedziczenie pozagenetyczne.

Dotyczy to nas wszystkich. Każdy z nas coś przeżył. Niemal każdy Polak ma we wspomnieniach rodzinnych ślady traumy wojennej. Większość z nas, urodzonych w latach 70-80-tych, nawet 90-tych, została tuż po porodzie zabrana od matki i położona w innej sali na innym piętrze z grupą innych, równie przerażonych noworodków. Każdy z nas ma za sobą konflikty z rodzicami, rodzeństwem, opiekunami, rówieśnikami… A trauma, ból emocjonalny (zlokalizowany w tych samych ośrodkach mózgu, w których zlokalizowany jest ból fizyczny) i ich wpływ na życie danego człowieka są zależne od jego wrażliwości, wcześniejszych traum i przeżyć jego i jego przodków. Są rzeczą czysto subiektywną. Nie jesteśmy w stanie stworzyć uniwersalnego katalogu traum i oceniać obiektywnie co już miało prawo być traumą, a co jeszcze nie. Tym sposobem pole do interpretacji ludzkich zachowań i obciążeń fizycznych staje się bardzo szerokie.

I o ile ostateczne wskazówki interpretacyjne podsuwane w procesie terapeutycznym mogą wydawać się bzdurne i śmieszne, po spojrzeniu na nie przez pryzmat funkcjonowania naszego ciała, celów i czasu powstania organów w toku ewolucji oraz podstawowych mechanizmów psychologicznych i przeżyć danego człowieka, okazują się strzałem w dziesiątkę. Jesteśmy elementem natury. Po prostu. Naprawdę dodatkowa filozofia nie jest tu potrzebna, choć i symbolika i implikacje kulturowe również wydają się mieć znaczenie w szerszym spojrzeniu na takie procesy.

*     *     *

Gorąco polecam Wam nie tylko samo szkolenie, ale też każdorazową głęboką refleksję nad tym, czy to, jak funkcjonujecie w życiu społecznym, jaki macie stosunek do siebie, bliskich, własnego ciała, choroby, traum jednorazowych lub trwałych z dzieciństwa, nie wnosi do Waszego aktualnego życia reakcji, które wpływają niszcząco na Wasze relacje i zdrowie.

Czytanie we własnych schematach myślenia, uświadamianie sobie źródeł własnych lęków i ograniczeń, interpretacja reakcji emocjonalnych, słuchanie własnego stylu wypowiedzi, a potem refleksja nad naszymi dolegliwościami fizycznymi może przynieść uwalniającą świadomość i pokazać pole do pracy nad naszymi wdrukowanymi często już w dzieciństwie reakcjami. Nikt nie będzie obiecywał, że nie będzie bolało. Ale czy choroba nie sprawia Ci większego bólu…? Spróbuj. Co masz do stracenia?

*     *     *

Szkolenia:
Lżejsza lektura, w tym recenzje badań: