Hashimoto – jak żyć?

Niedługi czas temu zostałam oznaczona e jednej z grup na Facebooku w poście… jakich naprawdę, NAPRAWDĘ wiele. Post dotyczył autoimmunizacyjnego zapalenia tarczycy Hashimoto. Młoda mama miała poczucie, że nie radzi sobie z chorobą, nie wie od czego zacząć i co może poprawić jej stan zdrowia. Nie miała też wiedzy z czym wiąże się ta dolegliwość. Napisałam wówczas długiego posta, o którym jeszcze potem myślałam jakiś czas. I postanowiłam dodać do niego nieco treści i opublikować tutaj. Mam nadzieję, że ten wpis wskaże komuś kierunek i pomoże „ogarnąć” temat :)

 

Hashimoto - jak żyć?

Mam Hashimoto – jak żyć? :) Pytanie banalne i niebanalne. Może pomoże koleżanka z biura?

Jak to jak żyć? No normalnie, jak do tej pory, weźmiesz co rano tabletkę i zaraz przestaniesz być zmęczona (zmęczony też, ale jednak częściej choroba Hashimoto dotyczy kobiet), przestaną Ci wypadać włosy, na skórę balsam. Taki jeden jest dobry, na mnie działa, znanej firmy, w każdej Stonce do kupienia. Na ból brzucha mam tabletki na wzdęcia i koniecznie probiotyk. Wszystko jedno który. Ja mam ten za 4,50 z apteki internetowej. I multiwitaminę, taką tańszą, po co szaleć z kasą, witamina to witamina. Na zaparcia biorę senes. Jak to na Ciebie nie działa? No może za mało wypiłaś. Cykl też się unormuje, mnie ginekolog zapisał tabletki, od razu jest lepiej. No już, uśmiechnij się, nie udawaj takiej zdołowanej, weź się w garść. Jak się nie weźmiesz, to nie schudniesz. Musisz przestać tylko jeść tłuszcz. Ja teraz jem 1200 kcal i waga leci! Już daj spokój, Hashimoto to nie koniec świata :).

PROSTE? PROSTE. I w sumie mogę się zgodzić… ale tylko z tym ostatnim ;) Tak. Hashimoto to nie koniec świata :) Ale nie ma tak łatwo, jak wyżej. Żeby dobrze się czuć, musisz wiedzieć, co się z Tobą dzieje. Chciałoby się powiedzieć, że nie pokonasz wroga, jeśli go dobrze nie poznasz. Ale pozwól, że zadam Ci teraz pytanie: Dlaczego wroga? Dlaczego z nim walczysz? Dlaczego ta walka ma być nierówna? Z założenia? Tak bardzo nie akceptujesz, że coś Ci się mogło wymsknąć spod kontroli…?

A może właśnie… zaakceptować? Nauczyć się z tym żyć? Nie „poznać wroga”, tylko „dowiedzieć się więcej o czymś, co Ciebie dotyczy”? Poznać mechanizmy, rządzące tą chorobą, i dzięki temu wiedzieć, czego się spodziewać? Spróbować zrozumieć, czym tak naprawdę jest Hashimoto (…niedoczynnością tarczycy…? …na pewno…?), spróbować chociaż pobieżnie zapoznać się z zagadnieniami, które się z nią wiążą, żeby wiedzieć, na co zwrócić uwagę i jaki przyjąć klucz obserwacji swojego ciała i psychiki, żeby umieć rozpoznać życzliwych specjalistów i nie wpaść w sidła sposobów, które są sprzeczne z ludzką fizjologią, anatomią, chemią, fizyką, wiedzą naukową i zdrowym rozsądkiem.

No dobra. Gada, gada, a może powie, jak to zrobić? Powie, powie ;) Ale zaczniemy od tego, że na nic na świecie nie ma prostej recepty. Powtarzam to w kółko, wszędzie, gdzie się da: KAŻDY JEST INNY! Różnorodność biologiczna to jest PODSTAWOWE PRAWO NATURY. Nie jesteś niczyim klonem, Twoje życie toczyło się inaczej niż życie każdego innego człowieka na ziemi. Możesz mieć problemy podobne do innych, w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi, statystycznie mamy dwie ręce, dwie nogi, głowę i tułów. Oddychamy, wydalamy, musimy jeść, żeby żyć. Medycyna akademicka ma pewne ustalone standardy postępowania w danych jednostkach chorobowych. Czyli, że schemat czasem się sprawdza. Ale nawet w ramach schematu może się okazać, że to prostu nie działa! Dlatego z pokorą poznawaj siebie i nie poddawaj się szukając rozwiązania, tym bardziej, że nie mówimy o ogółach tylko o niuansach. Przede wszystkim pamiętaj – jesteś INNY. 

Dlaczego o tym piszę? Po to, żeby zwrócić Ci uwagę, że to, co przeczytasz niżej, jest ważne w chorobie Hashimoto i wielu innych chorobach z autoimmunizacji. Ale nie wszystko będzie Cię dotyczyć. A może będzie Cię dotyczyć coś, o czym nie wspomniałam. Złotej recepty też nie znajdziesz. Bądź otwarty na wiedzę o sobie. A niżej znajdziesz poszlaki :)

DO RZECZY

No dobra, dosyć tego filozofowania. Przechodzimy do rzeczy. Warto spojrzeć na Hashimoto, czyli autoimmunizacyjne zapalenie tarczycy, i w ogóle na każdą inną chorobę z autoimmunizacji, nie jak na chorobę narządu, w tym wypadku tarczycy, tylko poważną dysfunkcję układu immunologicznego. To układ odpornościowy jest upośledzony i za cel obrał sobie tarczycę. Co nie znaczy, że już nigdy więcej nie rzuci się na nic innego. I tak naprawdę to jest najważniejszy punkt – uspokoić układ odpornościowy i wprowadzić chorobę w remisję.

Powinieneś też sprawdzić, czy już czegoś innego nie zdążył zaatakować, to się ocenia w pierwszej kolejności po objawach. W zależności od tego, czy bolą Cię stawy, czy nie masz miesiączki, czy masz dużą nadwagę, czy cierpisz na niepłodność, czy masz depresję, nerwicę, suchą skórę, „łysiejesz”, masz plamy na skórze, astmę, AZS, zespół chronicznego zmęczenia, fibromialgię, niedokrwistość, problemy jelitowe… i tak dalej… powinieneś wykonać inne badania.

INFEKCJE

Niezwykle istotnym elementem uspokajania systemu odpornościowego jest likwidacja infekcji. W Hashimoto mogą to być lamblie, włosogłówka, glista ludzka, yersinia enterocolitica, borelia burgdorferi i inne, chlamydia pneumoniae i inne, wirus Epsteina-Barra, wirus cytomegalii,  SIBO (te okropne cztery litery brzmią cokolwiek egzotycznie, prawie jak H5N1 ;) ale uwierzcie, to mega popularne schorzenie) i tak naprawdę jeszcze sporo innych. Trzeba przyjrzeć się kompletowi objawów i ocenić, z czym możemy mieć do czynienia. Znaleźć to, a potem to leczyć.

JELITA

Istotny jest fakt, że niemal W KAŻDEJ chorobie z autoimmunizacji jelita są – kolokwialnie mówiąc – zajechane. Przyczyną mogą być niektóre z wymienionych wyżej infekcji, przewlekły stres, częste antybiotykoterapie (dla porządku wspomnę, że czasem antybiotykoterapia ratuje zdrowie czy życie, nic nie jest zero-jedynkowe), nieodpowiednia dieta, ostre infekcje jelitowe, itd. Twoim celem jest określenie przyczyny, która spowodowała lub nadal powoduje problem, oraz zniwelowanie jej skutków.

W ogromnej większości przypadków potrzebny będzie probiotyk, ponieważ od składu mikroflory zależy naprawdę naprawdę wiele. Produkt powinieneś dobrać indywidualnie – musisz wiedzieć, jaki jest cel probiotykoterapii w Twoim przypadku – czy chcesz poprawić jakość bariery jelitowej, zniwelować skutki stresu, bulimii czy nadmiernych ćwiczeń, zadziałać na stany obniżenia nastroju, pozbyć się alergii czy AZS, wspomóc leczenie przykładowej yersinozy czy SIBO, w którego leczeniu probiotyki dobiera się inaczej… czy po prostu „uzupełnić” mikroflorę. Jak widzisz problemów, na które może zadziałać probiotykoterapia, jest naprawdę wiele, a to nie wszystkie. I nie każdy probiotyk będzie lekiem na wszystko. Trzeba dobrać konkretny.

Kolejny element skutecznej probiotykoterapii to dobra jakość produktu. Na opakowaniu probiotyku, który wybierzesz, powinna znaleźć się nazwa szczepu (takie literki na końcu nazwy każdego z gatunków), szczepy te powinny być przebadane pod kątem synergii, skuteczności w danej jednostce chorobowej, a także być opatentowane (wiem, jak to brzmi, ale naprawdę patentuje się szczepy bakterii ;) ).

METYLACJA

Następna rzecz to poprawa systemu metylacji. Skrótowo bardzo rzecz ujmując, bo to temat RZEKA, jest to przyłączanie grup metylowych (-CH3) do do zasad azotowych nukleotydów (nukleotydy to podstawowe elementy strukturalne DNA i RNA, są odpowiedzialne za przekazywanie sygnałów w komórce). Funkcji metylacji jest naprawdę wiele, od oczyszczania DNA i całego organizmu z wszelkiego syfu, poprzez regenerację komórek, produkcję energii, aż po zachowywanie wspomnień, a być może również przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie. Podczas procesu metylacji powstają również neuroprzekaźniki, które wpływają na Twój nastrój.

Co taka metylacja ma do rzeczy w Hashimoto? Osoby chore na Hashimoto (i inne choroby autoimmunizacyjne) mają statystycznie częściej zaburzone ścieżki metylacyjne niż osoby zdrowe. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ metylacja odgrywa ogromną rolę w funkcjonowaniu limfocytów T. Badania in vivo pokazały, że zaburzenia wzorców metylacyjnych w DNA prowadzi do autoreaktywności limfocytów T. Mówiąc po ludzku – problem z metylacją powoduje, że limfocyty T atakują własny organizm. Musisz więc zastanowić się czy dotyczą Cię silniejsze czy słabsze zaburzenia metylacji (nie zawsze są tak fatalne w skutkach), ocenić, czy w Twoim przypadku ma miejsce podmetylacja czy nadmetylacja (zarówno zbyt mało, jak i nadmiar grup metylowych może być przyczyną wielu schorzeń, dysfunkcji, skłonności do infekcji, niedoborów, zaburzeń nastroju) i dobrać odpowiednie dawki i formy witamin oraz „wspomagaczy”. Szczególnie ważne są witaminy z grupy B i selen.

Hashimoto - jak żyć?

NIEDOBORY

To lecimy dalej :) Musisz określić swoje niedobory mikro i makroelementów, witamin, a nawet makroskładników (zbyt mała/duża podaż węglowodanów, zbyt mała/duża podaż tłuszczu, zbyt mała/duża podaż białek). Bo to, że istnieją, jest niemalże pewne – w końcu ledwo funkcjonujesz, a organizm atakuje sam siebie! A skoro tak się dzieje, znaczy, że na pewnych etapach różnych procesów życiowych, brakuje Ci kofaktorów do działania różnorakich enzymów.

Żeby się dowiedzieć, czy i jakie masz niedobory powinieneś wykonać odpowiednie badania i mieć suplementację ustawioną etapami lub w ten sposób, żeby nic niczego nie wykluczało. Najczęstsze niedobory występujące w Hashimoto to braki witamin z grupy B, witaminy C, witaminy D, selenu, jodu, żelaza, magnezu, cynku, miedzi… w poważniejszych przypadkach albo przy współwystępowaniu kilku chorób autoimmunizacyjnych, pojawiają się niedobory białka. Czasem również bakterii jelitowych. Tylko znów – raz, że nie musisz mieć ich niedoboru, tylko słaby skład, a dwa, jeśli masz SIBO to nie idź tą drogą ;).

Coś, o czym jeszcze warto wspomnieć, to to, że dobry(?) wynik na papierze z laboratorium może być faktycznym niedoborem, ponieważ niedobory lubią się maskować (pozdrawiamy żelazo i witaminy z grupy B ;)). Żelazo, skoro już żeśmy je wywołali, niekoniecznie powinno być suplementowane wprost – są skrajne przypadki, z którymi nie ma się co brzydko mówiąc, patyczkować, i dajemy w żyłę, bo nie ma czasu na uzupełnianie niedoborów przez układ pokarmowy, ale z większością można się patyczkować bez najmniejszego problemu, a sposób dostarczenia danej substancji będzie zgodny z naturą ;). Jod z kolei potrafi nakręcać autoimmunizację, ale np. jest mega niezbędny w ciąży, więc dziewczyna z Hashimoto w ciąży albo starająca się ma ten jod brać czy nie? RACZEJ brać, ale nigdy nie ma nic na pewno…

Zwróć też uwagę na formę witamin, zwłaszcza selenu i z grupy B. Inne substancje, szczególnie magnez, też występują w różnych formach, które mogą być wchłanialne lepiej lub gorzej w zależności nie tylko od tego, z czym są związane w suplemencie, ale też z czym Ty masz konkretnie problem. I wracamy do życzliwej koleżanki z biura – ta multiwitamina, którą ona bierze, to może być tani syf, drogi syf, albo coś, co dla niej jest idealne, a Tobie zaszkodzi.

CO JESZCZE?

Dalej trzeba sprawdzić inne, równie ważne elementy funkcjonowania organizmu. Obserwując swoje objawy wybierz te aspekty, które mogą Cię dotyczyć, i koniecznie je sprawdź, bo być może w tych okolicach zaczyna się atak autoiummunizacyjny albo brak zaadresowania ich nie pozwoli wrócić Ci do normalnego funkcjonowania. Może być też tak, że przyjmujesz jakiś super indywidualnie dobrany, wypasiony suplement, który wydaje się idealny… a on tak naprawdę nie działa! Zagłębiasz się, a pod spodem hokus pokus… stan, który wyklucza szansę na skorzystanie z tego, co przyjmujesz… Może być tez tak, że mimo wykonania wszystkich badań, jakie wpadną Ci do głowy, okaże się, że dalej nie jest idealnie. Wówczas pozostaje wejście jeszcze głębiej w temat i/lub metoda prób i błędów…

Inne aspekty, czyli co? Hormony płciowe (czy przypadkiem nie ma przewagi któregoś z nich nieodpowiedniej dla wieku), cholesterol (nie chodzi o to, żeby był jak najniższy, tylko żeby proporcje składników lipidogramu trzymały się kupy), ocenić, czy nie ma insulinooporności, poprawić trawienie, wesprzeć nadnercza, wątrobę, trzustkę, często też nerki… i tak dalej, w zależności od przypadku. Tu wchodzą w grę kwestie adaptogenów.

Aktywność fizyczna… Rozwodzić się nie będę, ale trzeba się przyjrzeć temu, czego potrzebujesz, i popróbować. Nikt nie mówi o biegach przełajowych dla pracującej za biurkiem otyłej 30-latki. Ale jeśli trenujesz biegi przełajowe od lat, to trzeba się przyjrzeć temu, czy się nie przetrenowujesz, ale z drugiej strony może wcale nie i zmniejszenie wymiaru ćwiczeń będzie dla Twojego organizmu niepotrzebnym szokiem. W klasycznym wypadku często wystarczy jakiś lajtowy pilates. Ale i tu podkreślę. Nie wszystko dla każdego…

DIETA

No i coś, na co pewnie czekałeś ;) Clou całej histerii wokół Hashimoto ;) . DIETA. I tu nie wiem, czy Cię zaskoczę, czy nie (mam nadzieję, że nie ;) ): nie ma jednej diety dla każdego. Pierwszy i najważniejszy punkt to bogactwo w składniki odżywcze, eliminacja do maksimum żywności przetworzonej. No i nietolerancji indywidualnych. Do tego dochodzi kwestia glutenu, który jest molekularnie podobny do tkanki tarczycy i spożywanie go stymuluje atak. Rzeczywiście większość osób chorych na Hashimoto po odstawieniu glutenu notuje poprawę, ale pytanie, czy poza Hashimoto masz celiakię, alergię czy nieceliakalną nadwrażliwość na gluten, czy ich nie masz? Bo od tego zależy czy i ile możesz w życiu tego glutenu jeszcze zjeść (ale nie rób sobie nadziei, najpewniej i tak niewiele ;)). Wydaje się natomiast, że równie ważna jest kazeina i inne białka mleka, inne niż gluten białka pszenicy oraz indywidualne nietolerancje (często są to jajo, zboża i soja).

Poprawa na diecie jest zależna od ogarnięcia wyżej wymienionych elementów. Nie ma opcji, żeby ładnie, skutecznie, szybko i zdrowo schudnąć na byle odstawieniu cukierków, mając insulinooporność i PCO na przykład. Tu trzeba nieco zaangażowania – Twoje samopoczucie nie poprawi się dzięki diecie, jeśli jest źle dobrana nawet do danego okresu w Twoim życiu! Jeśli masz np. SIBO albo szalejącą yersinię, to nie ma bata – nie pomoże ultra raw paleo ani Dąbrowska, ani samuraj, ani inne obiecujące diety stosowane wg tabelek. Albo jeśli jesteś w ciąży to żaden normalny dietetyk nie pozwoli Ci wejść na dietę hipokaloryczną, Ty też nie powinnaś mieć takich pomysłów ;) Przykłady można by mnożyć…

Dlatego najważniejsze jest przyjrzenie się sobie, ocena, co z tego, co do tej pory wymieniłam, wymaga poprawy i zgłębienia (bo nie każdy ma wszystko, nie każdy musi robić milion badań, daleka jestem od popadania w paranoję ;) ). Jedni potrzebują czegoś na kształt paleo, czyli mięso, ryby, warzywa, nieprzetworzona żywność. Jeśli dołożą do tego kasze to poczują się źle. Inni za to bez tych kasz nie wyrobią. Jeszcze inni poczują się najlepiej na wege, a jeszcze inni będą mogli jeść od czasu do czasu gluten i nic im nie będzie. Wszystko zależy. 

STRES

Na koniec praca ze stresem. Kortyzol zmienia właściwości bariery jelitowej, powodując nieprzyjazne dobrym bakteriom środowisko. Wieczna dysbioza to jeden z filarów większości chorób. Poza tym kortyzol blokuje konwersję T4 do T3, co nam rozwala hormony tarczycy i, co za tym idzie, odbija się na naszym funkcjonowaniu. A propos stresu warto dodać, że dieta też potrafi generować stres, zwłaszcza taka idąca w stronę ortoreksji, o co nietrudno jak się poczyta te wszystkie histeryczne wpisy czego to nie wolno jeść i co Cię zabije, jeśli tylko znajdziesz się w tego okolicy. Dlatego naprawdę – wszystko z głową, we własnym tempie i z uwagą i miłością do siebie. Stres naprawdę robi bardzo bardzo źle.

Line

Na pewno nie napisałam wszystkiego, bo temat jest naprawdę bez dna. Ale warto przyjrzeć się sobie i swoim potrzebom i potraktować chorobę poważnie. I nie jak wroga. Nie chcesz, żeby Twoje ciało było Twoim wrogiem, a Hashimoto jest częścią Ciebie. I mnie też. I nic na to nie poradzisz. Ja też nie. Więc po prostu dogadaj się z nim ;) Być może potrzebny będzie tłumacz, bo japoński jest raczej trudny, ale w żadnym razie się nie poddawaj!

Hashimoto - jak żyć?

image_pdfimage_print