Kleszcze – co musisz o nich wiedzieć?

Kleszcze! Oto są! Małe, potwornie groźne dla naszego zdrowia stworzenia czekają cierpliwie, aż pojawisz się w pobliżu… Sezon w pełni, ale wbrew „miejskim legendom” nie spadną na Ciebie z drzewa, ani nie spotkasz ich na pojedynczej roślince, rosnącej przy chodniku… Ale to nie zmienia faktu, że należy się przed nimi chronić. Jak? Przeczytajcie gościnny wpis dr Marty Supergan-Marwicz, jednego z niewielu specjalistów w Polsce, posiadających doktorat na temat kleszczy, autorki strony Za-kleszcz-ona Polska na Facebooku :)

Kleszcze

Wiosna, wbrew chwilowych spadkom temperatury, rozgościła się na dobre. Bba! Już prawie lato! ;) Coraz bardziej mamy ochotę na długie spacery, a przecież nawet krótkie przebywanie na dworze może skończyć się przyniesieniem na sobie paskudnego gościa – kleszcza*.

Kleszcze przesypiają zimę i budzą się wraz z pierwszymi wzrostami temperatur. Zdarza się, że niektóre osobniki są aktywne nawet w grudniu, jeśli temperatury średnie w ciągu doby przekraczają 5 – 7oC. W kwietniu i w maju, nawet jeśli pojawiają się chwilowe przymrozki, większość kleszczy jest już w terenie. Siedzą na trawach i krzewach – do wysokości ok. 150 cm i wystawiając pierwszą parę odnóży czekają na swoją ofiarę. Np. na nas…

Żerują wszystkie stadia rozwojowe kleszczy poza samcami, którym natura wyznaczyła inne zadanie – zapłodnienie samic. Dzieje się to często na żywicielu, podczas pobierania pokarmu. Potem taka opita i zapłodniona samica zagrzebuje się w ściółce i składa jaja. Może być ich nawet 5000! Z jaj wylęgają się maleńkie larwy – jasnobrązowe, sześcionożne, mające do 0,7mm długości. Na nasze szczęście nie ze wszystkich jaj wylęgną się larwy. Wg różnych danych w jednego gniazda wylęga się kilkaset osobników, ale nie wszystkie przeżyją i będą miały okazję do żerowania.

Larwy najczęściej polują aktywnie – szukają wśród traw drobnych gryzoni, których krwią się pożywią. Posiłek trwa najczęściej 3 dni. Po najedzeniu się kleszcz odpada od ofiary i ukrywa w zacisznym miejscu. Tam linieje i rośnie. Teraz będzie miał już ok. 1,5mm i osiem nóg. Będzie nimfą. Nimfa również musi nasycić się krwią małych ssaków lub ptaków drozdowatych by przeobrazić się w stadium dorosłe – samicę lub samca. Żerowanie nimf trwa około tygodnia, nim, przypominające burą kulkę, odpadną od swojego żywiciela. Dorosła samica kleszcza może mieć nawet 6mm długości. I też potrzebuje krwawego posiłku. Jeśli jej nie przeszkadzać to będzie siedziała na żywicielu nawet dwa tygodnie. A w międzyczasie rozsyłała feromony, po których znajdzie ją samiec i… cykl się zamknie.

Kleszcza pospolitego najłatwiej spotkać w lasach grądowych, liściastych lub mieszanych, wilgotnych, z bogatym poszyciem. Do ich egzystencji potrzebni są żywiciele. Inni niż psy lub ludzie, bo kleszcze z psów lub ludzi rzadko powracają do ekosystemu… Młode kleszcze preferują małe gryzonie lub ptaki drozdowate, samice najczęściej spotkać można na dużych ssakach – jeleniach, sarnach czy danielach. Ale kleszcze nie pogardzą też jaszczurkami…

Kleszcze przenoszą wiele groźnych chorób. O Kleszczowym Zapaleniu Mózgu mówi się coraz więcej, podkreślając prostą profilaktykę tej choroby – szczepienia. O boreliozie też wspomina się często i coraz częściej, co, mamy nadzieję, pomoże uchronić więcej osób przed tą jakże podstępną i przykrą chorobą. Profilaktyka boreliozy polega na unikaniu kontaktu z kleszczami, nie jest więc taka prosta. Oprócz tych dwóch chorób kleszcze mogą nam „podarować” babeszjozę (to nie prawda, że jest to choroba wyłącznie psów!), anaplazmozę, różne gorączki (np. plamistą lub Q), erlichiozy i wiele, wiele innych. Problemem dodatkowym i niezwykle utrudniającym leczenie i diagnozę chorób odkleszczowych jest to, że wiele kleszczy nosi w sobie różne bakterie i wirusy. Taki pajęczak może sprawić, że nie rozwinie się u nas „tylko” borelioza, ale będzie to borelioza powikłana babeszjozą np. Czyli będziemy mieć koinfekcję, którą (niestety!) wielu lekarzy bagatelizuje.

Ochrona przed kleszczami opiera się na stosowaniu środków ochrony osobistej – repelentów, odpowiednio dobranej odzieży oraz dokładnego oglądania ciała po powrocie do domu. Repelenty najskuteczniejsze to te, które zawierają DEET w stężeniu >20%. Taki repelent ma właściwości odstraszające do kilku godzin po zastosowaniu. Pamiętać jednak należy, że DEET ma właściwości neurotoksyczne i może być niebezpieczny przy stosowaniu na skórę. NIE WOLNO go stosować na skórę małych dzieci. Drugą substancją o potwierdzonym naukowo działaniu jest środek bójczy – permetryna. Uwaga – jest śmiertelnie niebezpieczna dla kotów!

Ubranie na spacer powinno składać się z krytych butów i długich spodni. Na białych materiałach lepiej widać ciemne pajęczaki. Kapelusz czy czapka będą super jeśli planujemy zbierać grzyby i wkładać głowę w krzaki. W innym przypadku – ochronią nas przed słońcem, a nie przed kleszczem, który nie spada z drzewa, tylko wchodzi od dołu szukając odpowiedniego miejsca do wgryzienia się i czasem zawędruje aż na głowę – za ucho, na szyję czy na skroń (lub powiekę…). Oglądając ciało zwracamy szczególną uwagę na miejsca z delikatniejszą skórą – u dzieci to całe ciałko, u dorosłych: skóra twarzy, szyi, za uszami, pachy, pachwiny, doły łokciowe i kolanowe, brzuch, biust, okolice intymne.

Jeśli znajdziemy żerującego, wbitego kleszcza – nie smarujemy, nie przypalamy, nie kręcimy. Łapiemy pęsetą pajęczaka jak najbliżej naszej skóry i pewnym ruchem, lekko łukowatym, wyciągamy. W przypadku braku pęsety można użyć innego przyrządu – w aptekach i drogeriach jest ich trochę. Fachową pomoc znajdziemy prawdopodobnie w punktach medycznych, a na pewno – u weterynarza. Miejsce po kleszczu dezynfekujemy. I… czekamy. Każdy nietypowy objaw – gorączka, stan podgorączkowy, zawroty głowy, coś „jakby przeziębienie” – może być początkiem choroby odkleszczowej. Rumień wędrujący – takie owalne zaczerwienienie wokół miejsca żerowania – jest 100% świadectwem rozwijającej się boreliozy.

Bezpiecznych spacerów!

dr Marta Supergan – Marwicz

*Powyższy tekst opisuje kleszcza pospolitego, Ixodes ricinus, który stanowi największe zagrożenie dla człowieka w Polsce. Inne gatunki kleszczy polskich nie są tak niebezpieczne, a człowiek niezwykle rzadko bywa ich żywicielem.




Webinarium: Dieta w SIBO – zespole przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim

Serdecznie zapraszam Was na kolejne wydarzenie u Medfood z moim udziałem :D (Pierwsze znajdziesz tutaj). Tym razem będzie to webinarium: Dieta w SIBO – zespole przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim. Odbędzie się we wtorkowy wieczór 20 czerwca (godzina 20.00). Możesz zapisać się tutaj, a jeśli czytasz to po 20 czerwca – pod tym samym linkiem możesz wykupić dostęp do nagrania :). Webinarium jest to wydarzenie online na żywo, w którym możesz wziąć udział, siedząc w wygodnym fotelu w swoim mieszkaniu. Niżej możesz zapoznać się z planem webinarium :)

Webinarium: Dieta w SIBO

Jeśli Twoim problemem jest zespół przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim, zapewne wiesz, że leczenie go jest wieloetapowe, niekiedy przewlekłe. Składa się na nie wiele czynników, począwszy od odpowiednio dobranej antybiotykoterapii klasycznej lub ziołowej, poprzez podawanie prokinetyku i probiotyków, aż po… odpowiednią dietę. Ale często odpowiedź na pytanie, jaką dietę zastosować i kiedy, jest skomplikowane… Każdy reaguje inaczej na poszczególne składniki pokarmowe, każdy jest w innym momencie życia, ma inne potrzeby. Nie da się zatem przyłożyć jednej tabeli do wszystkich. Zapraszam Cię do udziału w webinarze również, jeśli nie jesteś pacjentem, lecz dietetykiem. Chory cierpiący na przerost wymaga szczególnej opieki – ten wykład pozwoli Ci się zapoznać się ze sprawdzonymi sposobami pomocy pacjentowi z SIBO.

Podczas tego Webinaru dowiesz się wszystkiego na temat odżywiania przy zespole przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim. Poruszymy wszystkie związane z tym zagadnienia.
– Omówimy popularne diety i poddamy ocenie użyteczności przy SIBO.
– Przedyskutujemy kolejne makroskładniki
– Zwrócimy uwagę na gluten i nabiał i inne „kontrowersyjne” składniki diet,
– Zastanowimy się, jak połączyć dietę w SIBO z nietolerancjami pokarmowymi.
– Opowiem, ile czasu należy stosować dietę i jak z niej bezpiecznie wyjść.

Zapraszam!
Tu link do webinaru: Dieta w SIBO – zespole przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim.
Tu link do wydarzenia na Facebooku
Tu bezpośredni link do pierwszego webinarium: SIBO – Zespół przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim.

Jeśli cierpisz na SIBO, zapraszam Cię również do stworzonej przeze mnie grupy na Facebooku: SIBO – zespół przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim.




Przygotowanie do testu oddechowego w kierunku SIBO

Test oddechowy jest obecnie najbardziej dostępnym (w sumie można powiedzieć, że jedynym dostępnym…) w Polsce badaniem w kierunku SIBO, czyli zespołu przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim. Nie jest to badanie idealne (badania idealne nie istnieją…), ale wystarczająco wiarygodne, aby na jego podstawie móc postawić diagnozę i rozpocząć leczenie. Są jednak pewne czynniki, które determinują wiarygodność testu. Jednym z nich jest przygotowanie pacjenta. Poniżej znajdziesz szczegółowe instrukcje, jak powinno wyglądać przygotowanie do testu oddechowego w kierunku SIBO.

 

Przygotowanie do testu oddechowego

Przygotowanie do testu oddechowego w kierunku SIBO jest niezależne od tego, czy robisz test wodorowy z laktulozą, z glukozą, czy test metanowy z dowolnym substratem. Po prostu powinieneś przygotować układ pokarmowy w taki sposób, żeby wyniku nie zaburzyło nadmierne (nocne) namnożenie się bakterii w jamie ustnej, nienaturalny, chwilowy rozrost bakterii w jelicie cienkim, spowodowany spożyciem nadmiaru fermentujących pokarmów i wydłużeniem trawienia czy częściowe lub całkowite chwilowe zniszczenie przerostu przypadkową antybiotykoterapią. Test na SIBO jest to pomiar gazu, wytwarzanego przez bakterie w reakcji na konkretną ilość cukru przez nie trawionego, podanego na starcie. W sytuacji, kiedy będziesz nieodpowiednio przygotowany, reakcja na cukier może być zbyt mała lub zbyt intensywna, żeby prawidłowo zdiagnozować przerost. Przejdźmy zatem do rzeczy. Jakie warunki powinieneś spełnić, aby uwiarygodnić wynik swojego testu?

TEST:

  • Odczekaj 4-6 tygodni:
    – Jeśli zażywałeś antybiotyk lub inne leki, mogące zaburzyć wynik testu (nifuroksazyd, furazolidon, preparaty bizmutu)
    – Poddałeś się kolonoskopii, fluoroskopii, enteroklizie lub barytowym wlewom doodbytniczym
    – Przeszedłeś epizod biegunki infekcyjnej, hydrokolonoterapię, stosowałeś lewatywy lub zażywałeś silne leki przeczyszczające
  • 1 tydzień przed testem:
    – Odstaw zioła bakteriobójcze, probiotyki, inhibitory pompy protonowej.
  • 3 dni przed testem:
    – Odstaw łagodne środki przeczyszczające, w tym laktulozę
  • 1 dzień przed testem:
    – Odstaw betainę HCl, ocet jabłkowy, gorzkie krople żołądkowe i wszelkie inne „zakwaszacze” i „odkwaszacze” żołądka, enzymy trawienne oraz inne suplementy, zwłaszcza zawierające błonnik (nie odstawiaj samodzielnie leków!)
    – Nie wykonuj wysiłku fizycznego.
  • 1-2 dni przed testem zastosuj dietę:
    – 1 dzień, jeśli masz biegunkę lub objawy mieszane z przewagą biegunek
    – 2 dni, jeśli masz zaparcia lub objawy mieszane z przewagą zaparć
  • W dniu testu:
    – Bądź wyspany! Wstań minimum godzinę przed testem.
    – Bądź na czczo od 12 godzin! Możesz pić wodę.
    – Tuż przed badaniem umyj zęby.
    – Nie żuj gumy, nie jedz cukierków, nie pal papierosów, nie używaj kleju do protez.
    – Weź ze sobą dobrą książkę, bo trochę posiedzisz ;)
  • Podczas testu:
    – Siedź w jednym miejscu, nie spaceruj, nie śpij.
    – Możesz pić wodę w zależności od tego, czy prowadzący test wyrazi zgodę.
    – Nie daj się wyrzucić, zanim nie miną 3 godziny testu, nawet jeśli „nic” nie wychodzi
    – Czytaj książkę, którą zabrałeś ;)

DIETA PRZED TESTEM

Unikaj:
– Mleka i soków owocowych
– Przypraw poza solą i pieprzem
– Kategorycznie unikaj cebuli, czosnku i pora!
– Zielonej herbaty
– Ziołowych naparów
– Wody wysoko zmineralizowanej
– Wody gazowanej
– Słodzonych napojów
– Owoców i warzyw (ze względu na zawartość błonnika), szczególnie istotne jest unikanie warzyw i owoców z listy wysoko fermentujących

Możesz spożywać:
– Mięso, ryby, jajka (więcej małych porcji)
– Jeśli tolerujesz nabiał: dojrzałe sery żółte (Parmezan, Pecorino), nabiał bez laktozy
– Wywar mięsny (tylko na mięsie, bez warzyw)
– Ryż jaśminowy lub basmati (ok. 70 g na porcję), wafle ryżowe – jeśli jesteś na diecie bezzbożowej – nie jedz ryżu!
– Oliwę z oliwek, olej kokosowy, masło klarowane (łyżka do gotowania)
– Sól, pieprz
– Wodę źródlaną bez dodatków
– Słabą kawę i słabą czarną herbatę (gorzką – bez słodzików i mleka, 1 filiżanka)

Postaraj się jeść więcej posiłków i mniejsze porcje. Jeśli wychodzisz z domu – zabierz jedzenie ze sobą!

Przykładowy jadłospis:
Śniadanie: Jajecznica na maśle klarowanym z żółtym serem lub z szynką bez dodatków, filiżanka słabej kawy lub czarnej herbaty, bez słodzika i mleka
II śniadanie: Rosół z kurczaka lub wołowiny (wywar z samego mięsa, bez kości i warzyw) z solą i pieprzem lub domowy jogurt bez laktozy
Obiad: Kotlet mielony (bez bułki i cebuli) z ryżem lub sushi w papierze ryżowym
Podwieczorek: Rosół j.w., jajka na twardo z odrobiną domowego majonezu bez dodatków (tylko do smaku!)
Kolacja: Grillowana ryba z solą i pieprzem, ryż
Do picia: woda źródlana

Bezwzględnym przeciwwskazaniem do wykonania testu są hipoglikemia reaktywna lub cukrzyca (test wyłącznie po konsultacji z lekarzem!). Wynik może zafałszować również silna próchnica i duży stan zapalny w obrębie jamy ustnej.

Powodzenia :)

Line

Źródła:
http://www.przychodnia-prima.pl/diagnostyka-gastroenterologiczna.html
http://www.gastro-ped.ump.edu.pl/?page_id=59
https://sibotest.com/handouts/SIBO_PatientPrep_FINAL.pdf
http://www.breathtests.com/patientprep




Hashimoto – jak żyć?

Niedługi czas temu zostałam oznaczona e jednej z grup na Facebooku w poście… jakich naprawdę, NAPRAWDĘ wiele. Post dotyczył autoimmunizacyjnego zapalenia tarczycy Hashimoto. Młoda mama miała poczucie, że nie radzi sobie z chorobą, nie wie od czego zacząć i co może poprawić jej stan zdrowia. Nie miała też wiedzy z czym wiąże się ta dolegliwość. Napisałam wówczas długiego posta, o którym jeszcze potem myślałam jakiś czas. I postanowiłam dodać do niego nieco treści i opublikować tutaj. Mam nadzieję, że ten wpis wskaże komuś kierunek i pomoże „ogarnąć” temat :)

 

Hashimoto - jak żyć?

Mam Hashimoto – jak żyć? :) Pytanie banalne i niebanalne. Może pomoże koleżanka z biura?

Jak to jak żyć? No normalnie, jak do tej pory, weźmiesz co rano tabletkę i zaraz przestaniesz być zmęczona (zmęczony też, ale jednak częściej choroba Hashimoto dotyczy kobiet), przestaną Ci wypadać włosy, na skórę balsam. Taki jeden jest dobry, na mnie działa, znanej firmy, w każdej Stonce do kupienia. Na ból brzucha mam tabletki na wzdęcia i koniecznie probiotyk. Wszystko jedno który. Ja mam ten za 4,50 z apteki internetowej. I multiwitaminę, taką tańszą, po co szaleć z kasą, witamina to witamina. Na zaparcia biorę senes. Jak to na Ciebie nie działa? No może za mało wypiłaś. Cykl też się unormuje, mnie ginekolog zapisał tabletki, od razu jest lepiej. No już, uśmiechnij się, nie udawaj takiej zdołowanej, weź się w garść. Jak się nie weźmiesz, to nie schudniesz. Musisz przestać tylko jeść tłuszcz. Ja teraz jem 1200 kcal i waga leci! Już daj spokój, Hashimoto to nie koniec świata :).

PROSTE? PROSTE. I w sumie mogę się zgodzić… ale tylko z tym ostatnim ;) Tak. Hashimoto to nie koniec świata :) Ale nie ma tak łatwo, jak wyżej. Żeby dobrze się czuć, musisz wiedzieć, co się z Tobą dzieje. Chciałoby się powiedzieć, że nie pokonasz wroga, jeśli go dobrze nie poznasz. Ale pozwól, że zadam Ci teraz pytanie: Dlaczego wroga? Dlaczego z nim walczysz? Dlaczego ta walka ma być nierówna? Z założenia? Tak bardzo nie akceptujesz, że coś Ci się mogło wymsknąć spod kontroli…?

A może właśnie… zaakceptować? Nauczyć się z tym żyć? Nie „poznać wroga”, tylko „dowiedzieć się więcej o czymś, co Ciebie dotyczy”? Poznać mechanizmy, rządzące tą chorobą, i dzięki temu wiedzieć, czego się spodziewać? Spróbować zrozumieć, czym tak naprawdę jest Hashimoto (…niedoczynnością tarczycy…? …na pewno…?), spróbować chociaż pobieżnie zapoznać się z zagadnieniami, które się z nią wiążą, żeby wiedzieć, na co zwrócić uwagę i jaki przyjąć klucz obserwacji swojego ciała i psychiki, żeby umieć rozpoznać życzliwych specjalistów i nie wpaść w sidła sposobów, które są sprzeczne z ludzką fizjologią, anatomią, chemią, fizyką, wiedzą naukową i zdrowym rozsądkiem.

No dobra. Gada, gada, a może powie, jak to zrobić? Powie, powie ;) Ale zaczniemy od tego, że na nic na świecie nie ma prostej recepty. Powtarzam to w kółko, wszędzie, gdzie się da: KAŻDY JEST INNY! Różnorodność biologiczna to jest PODSTAWOWE PRAWO NATURY. Nie jesteś niczyim klonem, Twoje życie toczyło się inaczej niż życie każdego innego człowieka na ziemi. Możesz mieć problemy podobne do innych, w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi, statystycznie mamy dwie ręce, dwie nogi, głowę i tułów. Oddychamy, wydalamy, musimy jeść, żeby żyć. Medycyna akademicka ma pewne ustalone standardy postępowania w danych jednostkach chorobowych. Czyli, że schemat czasem się sprawdza. Ale nawet w ramach schematu może się okazać, że to prostu nie działa! Dlatego z pokorą poznawaj siebie i nie poddawaj się szukając rozwiązania, tym bardziej, że nie mówimy o ogółach tylko o niuansach. Przede wszystkim pamiętaj – jesteś INNY. 

Dlaczego o tym piszę? Po to, żeby zwrócić Ci uwagę, że to, co przeczytasz niżej, jest ważne w chorobie Hashimoto i wielu innych chorobach z autoimmunizacji. Ale nie wszystko będzie Cię dotyczyć. A może będzie Cię dotyczyć coś, o czym nie wspomniałam. Złotej recepty też nie znajdziesz. Bądź otwarty na wiedzę o sobie. A niżej znajdziesz poszlaki :)

DO RZECZY

No dobra, dosyć tego filozofowania. Przechodzimy do rzeczy. Warto spojrzeć na Hashimoto, czyli autoimmunizacyjne zapalenie tarczycy, i w ogóle na każdą inną chorobę z autoimmunizacji, nie jak na chorobę narządu, w tym wypadku tarczycy, tylko poważną dysfunkcję układu immunologicznego. To układ odpornościowy jest upośledzony i za cel obrał sobie tarczycę. Co nie znaczy, że już nigdy więcej nie rzuci się na nic innego. I tak naprawdę to jest najważniejszy punkt – uspokoić układ odpornościowy i wprowadzić chorobę w remisję.

Powinieneś też sprawdzić, czy już czegoś innego nie zdążył zaatakować, to się ocenia w pierwszej kolejności po objawach. W zależności od tego, czy bolą Cię stawy, czy nie masz miesiączki, czy masz dużą nadwagę, czy cierpisz na niepłodność, czy masz depresję, nerwicę, suchą skórę, „łysiejesz”, masz plamy na skórze, astmę, AZS, zespół chronicznego zmęczenia, fibromialgię, niedokrwistość, problemy jelitowe… i tak dalej… powinieneś wykonać inne badania.

INFEKCJE

Niezwykle istotnym elementem uspokajania systemu odpornościowego jest likwidacja infekcji. W Hashimoto mogą to być lamblie, włosogłówka, glista ludzka, yersinia enterocolitica, borelia burgdorferi i inne, chlamydia pneumoniae i inne, wirus Epsteina-Barra, wirus cytomegalii,  SIBO (te okropne cztery litery brzmią cokolwiek egzotycznie, prawie jak H5N1 ;) ale uwierzcie, to mega popularne schorzenie) i tak naprawdę jeszcze sporo innych. Trzeba przyjrzeć się kompletowi objawów i ocenić, z czym możemy mieć do czynienia. Znaleźć to, a potem to leczyć.

JELITA

Istotny jest fakt, że niemal W KAŻDEJ chorobie z autoimmunizacji jelita są – kolokwialnie mówiąc – zajechane. Przyczyną mogą być niektóre z wymienionych wyżej infekcji, przewlekły stres, częste antybiotykoterapie (dla porządku wspomnę, że czasem antybiotykoterapia ratuje zdrowie czy życie, nic nie jest zero-jedynkowe), nieodpowiednia dieta, ostre infekcje jelitowe, itd. Twoim celem jest określenie przyczyny, która spowodowała lub nadal powoduje problem, oraz zniwelowanie jej skutków.

W ogromnej większości przypadków potrzebny będzie probiotyk, ponieważ od składu mikroflory zależy naprawdę naprawdę wiele. Produkt powinieneś dobrać indywidualnie – musisz wiedzieć, jaki jest cel probiotykoterapii w Twoim przypadku – czy chcesz poprawić jakość bariery jelitowej, zniwelować skutki stresu, bulimii czy nadmiernych ćwiczeń, zadziałać na stany obniżenia nastroju, pozbyć się alergii czy AZS, wspomóc leczenie przykładowej yersinozy czy SIBO, w którego leczeniu probiotyki dobiera się inaczej… czy po prostu „uzupełnić” mikroflorę. Jak widzisz problemów, na które może zadziałać probiotykoterapia, jest naprawdę wiele, a to nie wszystkie. I nie każdy probiotyk będzie lekiem na wszystko. Trzeba dobrać konkretny.

Kolejny element skutecznej probiotykoterapii to dobra jakość produktu. Na opakowaniu probiotyku, który wybierzesz, powinna znaleźć się nazwa szczepu (takie literki na końcu nazwy każdego z gatunków), szczepy te powinny być przebadane pod kątem synergii, skuteczności w danej jednostce chorobowej, a także być opatentowane (wiem, jak to brzmi, ale naprawdę patentuje się szczepy bakterii ;) ).

METYLACJA

Następna rzecz to poprawa systemu metylacji. Skrótowo bardzo rzecz ujmując, bo to temat RZEKA, jest to przyłączanie grup metylowych (-CH3) do do zasad azotowych nukleotydów (nukleotydy to podstawowe elementy strukturalne DNA i RNA, są odpowiedzialne za przekazywanie sygnałów w komórce). Funkcji metylacji jest naprawdę wiele, od oczyszczania DNA i całego organizmu z wszelkiego syfu, poprzez regenerację komórek, produkcję energii, aż po zachowywanie wspomnień, a być może również przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie. Podczas procesu metylacji powstają również neuroprzekaźniki, które wpływają na Twój nastrój.

Co taka metylacja ma do rzeczy w Hashimoto? Osoby chore na Hashimoto (i inne choroby autoimmunizacyjne) mają statystycznie częściej zaburzone ścieżki metylacyjne niż osoby zdrowe. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ metylacja odgrywa ogromną rolę w funkcjonowaniu limfocytów T. Badania in vivo pokazały, że zaburzenia wzorców metylacyjnych w DNA prowadzi do autoreaktywności limfocytów T. Mówiąc po ludzku – problem z metylacją powoduje, że limfocyty T atakują własny organizm. Musisz więc zastanowić się czy dotyczą Cię silniejsze czy słabsze zaburzenia metylacji (nie zawsze są tak fatalne w skutkach), ocenić, czy w Twoim przypadku ma miejsce podmetylacja czy nadmetylacja (zarówno zbyt mało, jak i nadmiar grup metylowych może być przyczyną wielu schorzeń, dysfunkcji, skłonności do infekcji, niedoborów, zaburzeń nastroju) i dobrać odpowiednie dawki i formy witamin oraz „wspomagaczy”. Szczególnie ważne są witaminy z grupy B i selen.

Hashimoto - jak żyć?

NIEDOBORY

To lecimy dalej :) Musisz określić swoje niedobory mikro i makroelementów, witamin, a nawet makroskładników (zbyt mała/duża podaż węglowodanów, zbyt mała/duża podaż tłuszczu, zbyt mała/duża podaż białek). Bo to, że istnieją, jest niemalże pewne – w końcu ledwo funkcjonujesz, a organizm atakuje sam siebie! A skoro tak się dzieje, znaczy, że na pewnych etapach różnych procesów życiowych, brakuje Ci kofaktorów do działania różnorakich enzymów.

Żeby się dowiedzieć, czy i jakie masz niedobory powinieneś wykonać odpowiednie badania i mieć suplementację ustawioną etapami lub w ten sposób, żeby nic niczego nie wykluczało. Najczęstsze niedobory występujące w Hashimoto to braki witamin z grupy B, witaminy C, witaminy D, selenu, jodu, żelaza, magnezu, cynku, miedzi… w poważniejszych przypadkach albo przy współwystępowaniu kilku chorób autoimmunizacyjnych, pojawiają się niedobory białka. Czasem również bakterii jelitowych. Tylko znów – raz, że nie musisz mieć ich niedoboru, tylko słaby skład, a dwa, jeśli masz SIBO to nie idź tą drogą ;).

Coś, o czym jeszcze warto wspomnieć, to to, że dobry(?) wynik na papierze z laboratorium może być faktycznym niedoborem, ponieważ niedobory lubią się maskować (pozdrawiamy żelazo i witaminy z grupy B ;)). Żelazo, skoro już żeśmy je wywołali, niekoniecznie powinno być suplementowane wprost – są skrajne przypadki, z którymi nie ma się co brzydko mówiąc, patyczkować, i dajemy w żyłę, bo nie ma czasu na uzupełnianie niedoborów przez układ pokarmowy, ale z większością można się patyczkować bez najmniejszego problemu, a sposób dostarczenia danej substancji będzie zgodny z naturą ;). Jod z kolei potrafi nakręcać autoimmunizację, ale np. jest mega niezbędny w ciąży, więc dziewczyna z Hashimoto w ciąży albo starająca się ma ten jod brać czy nie? RACZEJ brać, ale nigdy nie ma nic na pewno…

Zwróć też uwagę na formę witamin, zwłaszcza selenu i z grupy B. Inne substancje, szczególnie magnez, też występują w różnych formach, które mogą być wchłanialne lepiej lub gorzej w zależności nie tylko od tego, z czym są związane w suplemencie, ale też z czym Ty masz konkretnie problem. I wracamy do życzliwej koleżanki z biura – ta multiwitamina, którą ona bierze, to może być tani syf, drogi syf, albo coś, co dla niej jest idealne, a Tobie zaszkodzi.

CO JESZCZE?

Dalej trzeba sprawdzić inne, równie ważne elementy funkcjonowania organizmu. Obserwując swoje objawy wybierz te aspekty, które mogą Cię dotyczyć, i koniecznie je sprawdź, bo być może w tych okolicach zaczyna się atak autoiummunizacyjny albo brak zaadresowania ich nie pozwoli wrócić Ci do normalnego funkcjonowania. Może być też tak, że przyjmujesz jakiś super indywidualnie dobrany, wypasiony suplement, który wydaje się idealny… a on tak naprawdę nie działa! Zagłębiasz się, a pod spodem hokus pokus… stan, który wyklucza szansę na skorzystanie z tego, co przyjmujesz… Może być tez tak, że mimo wykonania wszystkich badań, jakie wpadną Ci do głowy, okaże się, że dalej nie jest idealnie. Wówczas pozostaje wejście jeszcze głębiej w temat i/lub metoda prób i błędów…

Inne aspekty, czyli co? Hormony płciowe (czy przypadkiem nie ma przewagi któregoś z nich nieodpowiedniej dla wieku), cholesterol (nie chodzi o to, żeby był jak najniższy, tylko żeby proporcje składników lipidogramu trzymały się kupy), ocenić, czy nie ma insulinooporności, poprawić trawienie, wesprzeć nadnercza, wątrobę, trzustkę, często też nerki… i tak dalej, w zależności od przypadku. Tu wchodzą w grę kwestie adaptogenów.

Aktywność fizyczna… Rozwodzić się nie będę, ale trzeba się przyjrzeć temu, czego potrzebujesz, i popróbować. Nikt nie mówi o biegach przełajowych dla pracującej za biurkiem otyłej 30-latki. Ale jeśli trenujesz biegi przełajowe od lat, to trzeba się przyjrzeć temu, czy się nie przetrenowujesz, ale z drugiej strony może wcale nie i zmniejszenie wymiaru ćwiczeń będzie dla Twojego organizmu niepotrzebnym szokiem. W klasycznym wypadku często wystarczy jakiś lajtowy pilates. Ale i tu podkreślę. Nie wszystko dla każdego…

DIETA

No i coś, na co pewnie czekałeś ;) Clou całej histerii wokół Hashimoto ;) . DIETA. I tu nie wiem, czy Cię zaskoczę, czy nie (mam nadzieję, że nie ;) ): nie ma jednej diety dla każdego. Pierwszy i najważniejszy punkt to bogactwo w składniki odżywcze, eliminacja do maksimum żywności przetworzonej. No i nietolerancji indywidualnych. Do tego dochodzi kwestia glutenu, który jest molekularnie podobny do tkanki tarczycy i spożywanie go stymuluje atak. Rzeczywiście większość osób chorych na Hashimoto po odstawieniu glutenu notuje poprawę, ale pytanie, czy poza Hashimoto masz celiakię, alergię czy nieceliakalną nadwrażliwość na gluten, czy ich nie masz? Bo od tego zależy czy i ile możesz w życiu tego glutenu jeszcze zjeść (ale nie rób sobie nadziei, najpewniej i tak niewiele ;)). Wydaje się natomiast, że równie ważna jest kazeina i inne białka mleka, inne niż gluten białka pszenicy oraz indywidualne nietolerancje (często są to jajo, zboża i soja).

Poprawa na diecie jest zależna od ogarnięcia wyżej wymienionych elementów. Nie ma opcji, żeby ładnie, skutecznie, szybko i zdrowo schudnąć na byle odstawieniu cukierków, mając insulinooporność i PCO na przykład. Tu trzeba nieco zaangażowania – Twoje samopoczucie nie poprawi się dzięki diecie, jeśli jest źle dobrana nawet do danego okresu w Twoim życiu! Jeśli masz np. SIBO albo szalejącą yersinię, to nie ma bata – nie pomoże ultra raw paleo ani Dąbrowska, ani samuraj, ani inne obiecujące diety stosowane wg tabelek. Albo jeśli jesteś w ciąży to żaden normalny dietetyk nie pozwoli Ci wejść na dietę hipokaloryczną, Ty też nie powinnaś mieć takich pomysłów ;) Przykłady można by mnożyć…

Dlatego najważniejsze jest przyjrzenie się sobie, ocena, co z tego, co do tej pory wymieniłam, wymaga poprawy i zgłębienia (bo nie każdy ma wszystko, nie każdy musi robić milion badań, daleka jestem od popadania w paranoję ;) ). Jedni potrzebują czegoś na kształt paleo, czyli mięso, ryby, warzywa, nieprzetworzona żywność. Jeśli dołożą do tego kasze to poczują się źle. Inni za to bez tych kasz nie wyrobią. Jeszcze inni poczują się najlepiej na wege, a jeszcze inni będą mogli jeść od czasu do czasu gluten i nic im nie będzie. Wszystko zależy. 

STRES

Na koniec praca ze stresem. Kortyzol zmienia właściwości bariery jelitowej, powodując nieprzyjazne dobrym bakteriom środowisko. Wieczna dysbioza to jeden z filarów większości chorób. Poza tym kortyzol blokuje konwersję T4 do T3, co nam rozwala hormony tarczycy i, co za tym idzie, odbija się na naszym funkcjonowaniu. A propos stresu warto dodać, że dieta też potrafi generować stres, zwłaszcza taka idąca w stronę ortoreksji, o co nietrudno jak się poczyta te wszystkie histeryczne wpisy czego to nie wolno jeść i co Cię zabije, jeśli tylko znajdziesz się w tego okolicy. Dlatego naprawdę – wszystko z głową, we własnym tempie i z uwagą i miłością do siebie. Stres naprawdę robi bardzo bardzo źle.

Line

Na pewno nie napisałam wszystkiego, bo temat jest naprawdę bez dna. Ale warto przyjrzeć się sobie i swoim potrzebom i potraktować chorobę poważnie. I nie jak wroga. Nie chcesz, żeby Twoje ciało było Twoim wrogiem, a Hashimoto jest częścią Ciebie. I mnie też. I nic na to nie poradzisz. Ja też nie. Więc po prostu dogadaj się z nim ;) Być może potrzebny będzie tłumacz, bo japoński jest raczej trudny, ale w żadnym razie się nie poddawaj!

Hashimoto - jak żyć?




Webinarium: SIBO – zespół przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim

Krótki, nietypowy wpis! Zapraszam Was serdecznie na webinarium: SIBO – zespół przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim, które odbędzie się w najbliższą środę o 20 u Medfood :) Webinarium jest to wydarzenie online na żywo, w którym możesz wziąć udział, siedząc w wygodnym fotelu w swoim mieszkaniu – sama wygoda :) Możesz zapisać się tutaj. Jeśli czytasz tego posta po 17 maja 2017, możesz wykupić dostęp do nagrania pod tym samym linkiem. Niżej możesz zobaczyć plan, a tutaj obejrzeć krótką zapowiedź :)

Webinarium: SIBO

Podczas webinarium opowiem o wszystkim, co wiem na temat przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim. Będzie o jego etiologii, patofizjologii, diagnostyce i możliwościach leczenia, a to wszystko w oparciu o doświadczenie, które posiadam. Wrzucę kilka ciekawostek i newsów na temat SIBO i mikroflory z DDW17 (Digestive Disorders Week 2017). Dam też trochę nadziei znękanym chorobom duszyczkom, bo wbrew dołującym opiniom i smutnym wpisom na grupie SIBO nie jest nieuleczalne i nie musisz tak żyć do końca życia!

SIBO jest najczęstszym powodem występowania objawów tak zwanego zespołu jelita drażliwego. Często jednak na takiej diagnozie się kończy i lekarz zaleca leki objawowe, które często nie dają oczekiwanych rezultatów (o ile dają jakiekolwiek…). Pacjent pozostaje z perspektywą codziennej mordęgi do końca życia. W końcu (niekiedy zachęcony przez lekarza) trafia do psychiatry i zaczyna się niekończące się leczenie stanów depresyjnych. A zaburzenia nastroju wynikają w sumie z zajechanych jelit albo z frustracji chorobą, a wcale niekoniecznie leżą u podłoża dolegliwości…). Na szczęście jednak życie chorych nie musi tak wyglądać. Wiedza o tym, że można pogłębić diagnozę, zastosować odpowiednie leczenie i wrócić do normalności, jest coraz szersza, również u nas, choć miejscami idzie jak po grudzie ;) I po to, żeby te grudy pokonać, powstał pomysł na środowe webinarium: SIBO – zespół przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim. Podczas wydarzenia:

  1. Dowiesz się, czym jest przerost bakteryjny, jak powstaje, jakie są pośrednie i bezpośrednie przyczyny i czynniki ryzyka. Opowiem też o tym, co to jest MMC i dlaczego nie działa i co mają do tego wszystkiego bakterie campylobacter jejuni i clostridium difficile, a także parę innych. Wyjaśnię również, co znaczą tajemnicze nazwy takie jak Cdt B i winkulina…
  2. Poznasz objawy SIBO i dowiesz się, skąd tak szerokie ich spektrum.
  3. Porozmawiamy też o diagnostyce. Dowiesz się, jakimi sposobami możesz zdiagnozować przerost, o co chodzi z tym wodorem, metanem, laktulozą i dmuchaniem co 15 minut, a nie co pół godziny…
  4. Wreszcie dowiesz się, jak się leczyć, bo to jest niestety proces dość długotrwały i wymagający od pacjenta nie tylko cierpliwości i samozaparcia… sporo leży w ręku terapeuty, który dobiera odpowiednie leki, zioła, prokinetyki, zleca dalszą diagnostykę…

Innymi słowy – SIBO w pigułce :) Zapraszam! Link do webinarium, tutaj link do wydarzenia na Facebooku :)